Archiwa kategorii: Literatura

Pan kotek był chory po chińsku

Ten wier­szyk Stanisława Jachow­icza zna­ją wszyscy Pola­cy. Chińczy­cy mają taką wersję 🙂

Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku,
I przyszedł kot dok­tór: „Jak się masz, skarbie?”

小猫卧病在床动不了
猫医生急忙赶来瞧:
“宝宝,你怎么啦?”
梁全炳 译

韩耀成主编《波兰童话》= Baj­ki Pol­s­ki, 北京:海豚出版社;外文传射, 1999,88页

Han Yu – odrodzenie starej prozy chińskiej w epoce Tang

frag­ment książ­ki: Jarek Zawadz­ki, Daw­na lit­er­atu­ra chińs­ka: antolo­gia i omówie­nie, t. 1, Seat­tle: Cre­ate­Space, 2015, s. 325–331

5.7 Wyżyny prozy tangowskiej

5.7.1 Odrodzenie starej prozy

W Okre­sie Sześ­ciu Dynas­tii lit­er­atu­ra chińs­ka doświad­czyła rozk­witu prozy para­lel­nej ― kwiecis­tego sty­lu kom­pozy­cji (omówionego już w jed­nym z poprzed­nich rozdzi­ałów), który nie tylko wyma­gał od piszą­cych ogrom­nego kun­sz­tu w żon­glowa­niu słowem, ale nierzad­ko przytłaczał ich ciężarem erudy­cyjnych wymogów. For­ma górowała nad treś­cią, a tekst stawał się nierzad­ko miał­ki i nudny.
Proza para­lel­na królowała jed­nak nie tyle w utworach lit­er­ac­kich, co w tek­stach użytkowych. Proza stricte beletrysty­cz­na była jeszcze wów­czas w fazie bard­zo wczes­nego kiełkowa­nia. Przykłada­mi jej były np. opowieś­ci o dzi­wach czy też aneg­do­ty, w których to trud­no doszuki­wać się para­lelizmów skład­niowych, wybu­jałych aluzji lit­er­ac­kich czy rymów i miarowego rytmu.
Więk­szość utworów proza­tors­kich (zarówno tych para­lel­nych jak i zwykłych) stanow­iły takie tek­sty jak listy, wywody polemiczne czy akty urzę­dowe oraz his­to­ri­ografia. Wymo­gi prozy para­lel­nej spraw­iały, iż tek­sty twor­zone tą tech­niką były nie tylko trudne do napisa­nia, ale i samo ich zrozu­mie­nie również nas­tręcza­ło wielu prob­lemów inter­pre­ta­cyjnych ― wszak sko­ro autor nie mógł powiedzieć wprost tego, co chci­ał powiedzieć, i musi­ał meandrować między for­mą a treś­cią w syn­tak­ty­czno-pro­zodyjnych zaułkach, to odbior­ca jego tek­stu musi­ał prze­być tę samą drogę w prze­ci­wnym kierunku.
Ów melodyjny aczkol­wiek wielce nieprag­maty­czny styl dotr­wał do cza­sów tan­gows­kich, gdzie z wol­na zaczął spo­tykać się z coraz ostrze­jszą kry­tyką. Prze­ci­wni­cy prozy para­lel­nej pos­tu­lowali powrót do „starej prozy” (古文 gu wen), czyli sty­lu wywodzącego się z pism wiel­kich filo­zofów i his­to­ryków żyją­cych w cza­sach dynas­tii Han (takich jak np. Sima Qian) oraz w okre­sie przed­ce­sarskim (takich jak np. Mencjusz).
Zwolen­ni­cy starej prozy pos­tu­lowali nie tylko rezy­gnację z nad­miernej i skom­p­likowanej orna­men­ty­ki na rzecz prostego i zrozu­mi­ałego sty­lu. Opowiadali się również za tym, aby proza przekazy­wała i umac­ni­ała ideały kon­fuc­jańskiej moral­noś­ci. Tekst w ich mnie­ma­niu miał posi­adać walo­ry nie tylko este­ty­czne, ale i etyczno-pedagogiczne. 

5.7.1.1 Han Yu

Jed­nym ― i bezsprzecznie najsławniejszym ― z prze­ci­wników prozy para­lel­nej a zarazem jed­nym z czołowych przed­staw­icieli ruchu starej prozy był Han Yu (韓愈).
Han Yu został sierotą, kiedy miał zaled­wie trzy lata. Zaopiekował się nim wtedy starszy brat. Po śmier­ci bra­ta opiekę nad nim prze­jęła bratowa.
Już od wczes­nych lat dziecińst­wa pil­nie i chęt­nie się uczył. Do egza­m­inów pała­cowych musi­ał jed­nak pod­chodz­ić wielokrot­nie, zan­im je w końcu zdał. Jego kari­era urzęd­nicza nie prze­b­ie­gała też spoko­jnie. Han Yu był człowiekiem, który nie bał się wyrażać swego zda­nia. Sprze­ci­wiał się ostro roz­pasa­niu i bezkarnoś­ci eunuchów, którzy na stolicznym tar­gowisku prze­mocą i oszust­wem naby­wali towary za bez­cen ― o czym pisał między inny­mi również Bai Juyi w omówionym przez nas wier­szu pt. Sprzedaw­ca węgla (《賣炭翁》 Mai tan weng). Han Yu wys­tosował w tej spraw­ie memo­ri­ał do tronu, lecz cesarz nie pochwal­ił odwa­gi cywilnej swego pod­danego, a wręcz prze­ci­wnie ― ukarał go zesłaniem na prowincję.
Kiedy po jakimś cza­sie Hanowi Yu udało się ponown­ie awan­sować i powró­cić do stol­i­cy, jego poczu­cie oby­wa­tel­skiego obow­iązku (jak­byśmy to dzisi­aj nazwali) kaza­ło mu ponown­ie zaapelować do władz, tym razem w spraw­ie ado­racji relik­wii bud­dyjskiej ― rzekomej koś­ci z pal­ca samego Bud­dy Siak­ja­mu­niego. Han Yu z oburze­niem sprze­ci­wiał się takim, jego zdaniem, zabobonom; czemu dał wyraz, wręcza­jąc wład­cy Memo­ri­ał w spraw­ie koś­ci Bud­dy (《論佛骨表》 Lun Fo gu biao).
[…]
Do ciekawych utworów Hana Yu należy Żywot Czu­biesława Kędzio­ra (《毛穎傳》 Mao Ying zhuan), który jest żar­to­bli­wą imi­tacją biografii, jakie zna­j­du­je­my w kro­nikach his­to­rycznych takich jak Zapis­ki his­to­ry­ka (《史記》 Shi Ji). W tekś­cie tym wys­tępu­je wiele gier słownych, z których część udało się odd­ać w tłu­macze­niu lub zastąpić innymi.

498. Czu­biesław Kędzior pochodz­ił ze Śred­niogóry. Przodek jego Widomir Szarak pomógł Yu Wielkiemu zaprowadz­ić porządek na tery­to­ri­ach wschod­nich, a za swo­je zasłu­gi na polu hodowli i uprawy wszys­tkiego, otrzy­mał lenno na Zie­mi Kędziernej. Po śmier­ci został jed­nym z bóstw zodiaku.

― Syn­owie moi i wnuczę­ta ― rzekł oneg­daj ― boski­mi będą potomka­mi. Nie mogą więc być tacy jak wszyscy, ale przez wymiotowanie się rodz­ić będą1 [中文1].

Tak się też w rzeczy samej stało.

Jak wieść gmin­na niesie, nie­ja­ki Mar­czak, wnuk Widomi­ra Szara­ka w ósmym pokole­niu, osiedlił się w Śred­niogórze za cza­sów dynas­tii Yin. Posi­adł on był zdol­noś­ci bogów i ludzi nieśmiertel­nych, potrafił ukryć się w blasku i manip­u­lować stworzeni­a­mi. Wykradł pan­nę Chang’e, po czym obo­je na ropuszym grz­biecie uciek­li razem na księżyc. Jego potomkowie stron­ili przez to od posad na urzędzie2.

Tego, który mieszkał u wschod­nich murów mias­ta, zwano Bystrza­kiem. Chytry był i szy­bko śmi­gał. Z państ­wa Han pochodz­ił Czaruś. Bystrzak stanął z Czarusiem w zawody. Czaruś nie dał mu rady i wpadł w szał. Razem z Atosem z państ­wa Song zabił go, a całą jego rodz­inę rozg­niótł na miazgę3.

Za panowa­nia Pier­wszego Cesarza z dynas­tii Qin, gen­er­ał Meng Tian wypraw­ił się prze­ci­wko państ­wu Chu. Rozbi­wszy się obozem w Śred­niogórze, urządz­ił tam wielkie polowanie, aby zasi­ać trwogę w szere­gach chus­kich. Wezwał do siebie adi­unk­tów i poruczników, po czym jął z Księ­gi przemi­an wróżyć. Otrzy­mał przepowied­nię obrazów ludz­kich i niebiańskich.

― Dzisiejsza zdoby­cz ― rzekł, win­szu­jąc, wróżbi­ta ― nie będzie miała kłów ani rogów, będzie to typ podrzęd­nie odziany, z przedzieloną wargą i długi­mi wąsa­mi. Będzie miał osiem otworów. Będzie też kucał. Wystar­czy posiąść jego włosy, a pole­gać będą na nim deszczuł­ki do pisa­nia4.

Nastąpi ujed­no­lice­nie pis­ma na całym świecie, a Qin zjed­noczy włodarzy!

Wyrus­zono więc na polowanie, otoc­zono ród Kędziorów, powyry­wano im włosy, usad­zono Czu­biesława na wozie i wró­cono, aby przekazać go jako jeń­ca do pałacu, po czym zebra­no cały ród Kędziorów w jed­nym miejs­cu, aby mieć ich w garści.
Cesarz nakazał Tianowi przy­go­tować dla Kędzio­ra kąpiel, po czym nadał Kędziorowi lenno w Trzonkach. Nazy­wano go od tej pory grafem z Trzonków. Z dnia na dzień coraz więk­szą zdoby­wa­jąc sobie przy­chyl­ność i coraz zażyl­sze mając z wład­cą sto­sun­ki, wykony­wał Czu­biesław swo­je obowiązki.

Czu­biesław dobrą miał pamięć i bard­zo był obrot­ny. Od epo­ki pis­ma węzełkowego aż po cza­sy dynas­tii Qin nie było takiej sprawy, której by nie zan­otował i do akt nie wpisał. Przemi­any yinyang, wróż­by, wyrocznie, medy­cynę, alchemię, genealogię, geografię, lokalne kro­ni­ki his­to­ryczne, ele­men­tarze, mapy, dziewięć prądów filo­zoficznych5, kos­mologię, a nawet sutry bud­dyjskie,6 Laotsy’ego i obce teorie poz­nał dogłęb­nie. Prze­siąknął również obow­iązka­mi współczes­nej jemu epo­ki, spisu­jąc na użytek cesarza księ­gi rachunkowe w urzę­dach lokalnych oraz wek­sle na miejskim tar­gowisku. Od cesarza qińskiego począwszy poprzez następców tronu (Fusu i Huha­ia), pre­miera Li Si’ego, koniuszego Zhao Gaoa aż po zwykłych pod­danych nie było niko­go, kto by sym­pa­tią nie darzył go i szacunkiem.

Posłusznym też był ludzkiej woli. Czy była ona szla­chet­na, czy podła, czy niezręcz­na ― zawsze się jej słuchał. Nawet gdy go wyrzu­cano, mil­czał jak zak­lę­ty, niczego nie wyjaw­ia­jąc. Nie lubił tylko spraw wojskowych, ale jeśli dostał wezwanie, to też cza­sa­mi w drogę wyruszał.

W końcu objął stanowisko Goń­ca Jego Cesarskiej Moś­ci, a jego sto­sun­ki z wład­cą stawały się coraz bardziej zażyłe. Wład­ca nazy­wał go panem Gońcem.

Wład­ca oso­biś­cie zaj­mował się roz­pa­try­waniem spraw. Nor­ma, jaką sobie wyz­naczył, się­gała jed­nego cetnara7. Nawet konku­bi­na nie mogła stać przy jego boku, tylko Czu­biesław i oso­ba trzy­ma­ją­ca świecę towarzyszyli mu aż do chwili, kiedy położył się spać.

Czu­biesław przy­jaźnił się ze Staromirem Czar­neckim z Tusze­wa, Wodzisławem Kamionką z Kala­marów8 oraz panem Witkiem z Papierzyc9. Wspier­ali się wza­jem­nie, a kiedy przyszło im udać się w podróż, to zawsze musieli jechać w to samo miejsce. Kiedy wład­ca wzy­wał do siebie Czu­biesława, trzej pozostali, nie czeka­jąc na wezwanie, zabier­ali się razem z nim. Cesarz nigdy się temu nie dziwił.

Minął jak­iś czas, kiedy staw­ił się Czu­biesław na audi­encji. Wład­ca, prag­nąc powierzyć mu nową mis­ję, otrzepał go z kurzu, a wtedy ten zdjął nakrycie głowy, prosząc o wybacze­nie. Wład­ca ujrzał wtedy jego łys­inę i zauważył, że opisy Czu­biesława nie speł­ni­a­ją już cesars­kich wymogów. Zaśmi­ał się wtedy wład­ca i rzekł:

― Pan Goniec połysi­ał. Już zeń pożytku miał nie będę. Niegdyś mówiłem pan Goniec, a dzisi­aj z panem koniec?

― Słu­ga, jak to mówią, dał z siebie wszys­tko ― odrzekł mu na to.

Dlat­ego też więcej już wezwa­nia nie otrzy­mał. Powró­cił na swo­je włoś­ci. Żywo­ta dokon­ał w Trzonkach.

Synów i wnuków miał co nie miara. Rozproszyli się oni po całym Państ­wie Środ­ka i ziemi­ach bar­barzyńców, staw­ia­jąc wszędzie lip­ne Trzon­ki. Jedynie ci, którzy osiedli w Śred­niogórze, mogli kon­tyn­uować dzieło przodka.

Wiel­ki Książę His­torii10 poda­je: „Ród Kędziorów [po chińsku Mao] dzielił się na dwie gałęzie. Jed­na z nich nosiła nazwisko Ji. Ziemię Kędzierną [Mao] otrzy­mał w lenno syn króla Wena, jeden z tych którym nadano lenna w ziemi­ach Lu, Wei, Mao i Dan.

W Okre­sie Wal­czą­cych Państw żyli książę Kędzior [Mao gong] i Wik­tor Kędzior [Mao Chuo]. Ale to ród osi­adły w Śred­niogórze, który nie wiem skąd się wywodzi, był najbardziej liczny. Kro­ni­ka Wiosen i Jesieni kończy się na Kon­fucjuszu, ale to nie jego wina11.
Potem, gdy gen­er­ał Meng powyry­wał mu włosy w Śred­niogórze, a cesarz uczynił go grafem w Trzonkach, Kędziorowie [Mao] stali się znani na całym świecie, tylko o gałęzi rodu Kędziorów [Mao] noszącej nazwisko Ji nie słyszał nikt. 

Czu­biesław przy­był na dwór cesars­ki jako jeniec. W końcu znalazł jed­nak uznanie i wniósł wiel­ki wkład w ujarzmie­nie wło­darzy przez państ­wo Qin. Wysiłek jego nie został jed­nak wyna­grod­zony. Kiedy był już stary, pozby­to się go12.

Jakże niewdz­ięczni byli Qinowie.”13 [中文2]

His­to­ria zają­ca, który stał się pęd­zlem do pisa­nia, wydawała się współczes­nej Hanowi Yu eli­cie intelek­tu­al­nej tek­stem wielce niedorzecznym. Jego zna­jo­mi w lis­tach kry­tykowali go między inny­mi za: „oder­wane od rzeczy­wis­toś­ci mieszanie grochu z kapustą14 [中文3]” ― tak utwór ten sko­men­tował Zhang Ji (張籍)w Liś­cie do Hana z Changli (《上韓昌黎書》 Shang Han Changli shu)15.

Przy­chyl­nie nato­mi­ast odniósł się do Żywo­ta Czu­biesława Kędzio­ra Liu Zongyuan, który stwierdz­ił, że w zabaw­ie słowem nie ma nic nagan­nego, a od prześmiew­czego sty­lu nie stro­n­iono nawet w dawnych czasach.

499. Czyż ludzie nie śmieją się z tego, że tekst ten jest kpiną? Kpiną jed­nak mędr­cy nie gardzą. Wszak w Księdze pieśni (《詩經》 Shi Jing) napisano:

Żar­ty mu i harce w głowie;
Lecz nie krzy­wdzi, tym co powie
16 [中文4].

Biografię tę moż­na odczy­tać jako satyrę wyśmiewa­jącą upadek sztu­ki pis­arskiej, jaki (zdaniem Hana Yu) prze­jaw­iał się w panoszącej się wów­czas prozie para­lel­nej. Tekst ten jest również swoistym peanem na cześć pęd­zla jako przy­boru pis­arskiego, który zasłużył się tak w roz­wo­ju jak i w pielę­gnacji kul­tu­ry chińskiej.


1 Ist­ni­ało niegdyś przeko­nanie, że zające rodz­iły się przez jamę ust­ną. Wang Chong ― żyją­cy w cza­sach dynas­tii Han filo­zof ― tak na ten tem­at pisał:
Zajęczy­ca ssie włosie sam­ca i zachodzi w ciążę, po czym rodzi młode, które z ust jej wychodzą.
Zob. Wang Chong, Xin pian Lun heng (Rozmyśla­nia zrównoważone w nowym wyda­niu), Xiao Deng­fu (red.), Tajpej: Tai­wan Guji, 2000, s. 383.
2 Mitolo­gia chińs­ka poda­je, iż na księży­cu miesz­ka pan­na Chang’e, kró­lik i ropucha.
3 Jed­na z kar, jakie stosowano m.in. w Okre­sie Wal­czą­cych Państw.
4 Zan­im wymyślono papi­er, pisano na drew­ni­anych deszczułkach.
5 Chodzi o ist­niejące w Okre­sie Wal­czą­cych Państw dziewięć szkół filo­zoficznych: kon­fuc­janizm, taoizm, yinyang, legizm, sofizm, moizm, dyplo­mac­ja, synkre­tyzm i agraryzm.
6 Han Yu, jak widać, uwiedziony satyrycznym charak­terem swo­jego tek­stu, zdołał nieopa­trznie zaprzeczyć argu­men­towi, jaki sam potem wysunął w Memo­ri­ale w spraw­ie koś­ci Bud­dy, w którym to napisał, że Bud­dyzm pojaw­ił się w Chi­nach za cza­sów dynas­tii Han, czyli po upad­ku dynas­tii Qin. W Żywocie Czu­biesława Kędzio­ra nato­mi­ast ten sam Han Yu twierdzi, że tytułowy bohater tej opowieś­ci spisy­wał wszys­tkie sprawy, które miały miejsce aż do cza­sów dynas­tii Qin, i wśród tych spraw umieszcza nau­ki Bud­dy, które prze­cież miały się pojaw­ić dopiero za cza­sów przyszłej dynas­tii. Nie jest to jed­nak tekst fak­tograficzny ― choć taki uda­je ― tak więc należy to uznać za prze­jaw (niekoniecznie zamier­zonej) fikcji historycznej.
7 Chodzi o łączny ciężar wszys­t­kich deszczułek, które cesarz czytał.
8 Naczy­nia służące do rozra­bi­a­nia tuszu z wodą (odpowied­ni­ki naszych kała­marzy) wykony­wane były między inny­mi z porcelany.
9 Kole­jny (po sutra­ch bud­dyjs­kich) anachro­nizm Hana Yu w tym tekś­cie. Za cza­sów dynas­tii Qin, o ile nam obec­nie (rok 2014) wiado­mo, nie było jeszcze papieru.
10 Tak tytułował siebie Sima Qian.
11 Zapisy w Kro­n­ice Wiosen i Jesieni ury­wa­ją się na cza­sach Kon­fucjusza. Nie jest to jed­nak winą Kędzio­ra (= pęd­zla z zajęczym włosiem).
12 Autorowi chodzi pewnie o akcję pale­nia ksiąg, przeprowad­zoną przez Pier­wszego Cesarza z dynas­tii Qin.
13Wang Bao­hua, Tang-Song ba da jia da quan­ji (Dzieła zebrane ośmiu wiel­kich pis­arzy epok Tang i Song), Nan­chang, Bai­huazhou, 2012, s. 122–124.
14 Huang Lin, Han Tong­wen (red.), Zhong­guo lidai xiaoshuo lun­zhe xuan (Wybór studiów nad chińską prozą lit­er­acką na przestrzeni wieków), Nan­chang: Jiangxi People’s Pub­lish­ing House, 1990, s. 43.
15 Han Yu pochodz­ił z powiatu Changli, dlat­ego też zwykło się mówić o nim Han z Changli.
16 Ts’unts’ui Hsüehshe (Towarzyst­wo Naukowe Ts’unts’ui), Han Yu Yenchiu Lun Ts’ung (Zbiór prac naukowych na tem­at Hana Yu), Hong Kong: Tatung T’ushu, 1978, s. 127.
[中文1]
兔吮雄豪而孕,及其生子,從口中出。
[中文2]
毛穎者,中山人也。其先明視,視佐禹治東方土,養萬物有功,因封於卯地,死為十二神。嚐曰:「吾子孫神明之後,不可與物同,當吐而生。」已而果然。明視八世孫 需兔世傳當殷時居中山,得神仙之術,能匿光使物,竊姮娥、騎蟾蜍入月,其後代遂隱不仕雲。居東郭者曰皴,狡而善走,與韓盧爭能,盧不及,盧怒,與宋鵲謀而殺之,醢其家。
秦始皇時,蒙將軍恬南伐楚,次中山,將大獵以懼楚,召左右庶長與軍尉,以《連山》筮之,得天與人文之兆,筮者賀曰:「今日之獲,不角不牙,衣褐之 徒,闕口而長須,八竅而趺居,獨取其髦,簡牘是資,天下其同書,秦其遂兼諸侯乎!」遂獵,圍毛氏之族,拔其豪,載穎而歸獻俘於章台宮,聚其族而加束縛焉。 秦皇帝使恬賜之湯沐,而封諸管城,號曰管城子,日見親寵任事。穎為人強記而便敏,自結繩之代以及秦事,無不纂錄。陰陽、卜筮、占相、醫方、族氏、山經、地誌、字書、圖畫、九流、百家、天人之書,及至浮圖、老子外國之說,皆所詳悉。又通於當代之務,官府簿書、市井貨錢注記,惟上所使。自秦皇帝及太子扶蘇、胡亥、丞相斯、中車府令高,下及國人,無不愛重。又善隨人意,正直、邪曲、巧拙,一隨其人,雖見廢棄,終默不泄。惟不喜武士,然見請,亦時往。累拜中書令,與上益狎,上嚐呼為「中書君」。上親決事,以衡石自程,雖宮人不得立左右,獨穎與執燭者常侍,上休,方罷。穎與絳人陳元、宏農陶泓及會稽褚先生友善,相推致,其出處必偕。上召穎。三人者不待詔輒俱往,上未嚐怪焉 。
後因進見,上將有任使,拂拭之,因免冠謝,上見其發禿,又所摹畫不能稱上意,上嘻笑曰:「中書君老而禿,不任吾用,吾嚐謂君中書,君今不中書耶?」對曰:「臣所謂盡心者也。」因不複召,歸封邑。終於管城。其子孫甚多,散處中國夷狄,皆冒管城,惟居中山者,能繼父祖業。
太史公曰:毛氏有兩族:其一姬姓,文王之子封於毛,所謂魯、衛、毛、聃者也,戰國時有毛公、毛遂。獨中山之族,不知其本所出,子孫最為蕃昌。《春秋》之成,見 絕於孔子,而非其罪。及蒙將軍拔中山之豪,始皇封諸管城,世遂有名,而姬姓之毛無聞。穎始以俘見,卒見任使,秦之滅諸侯,穎與有功,常賞酬勞,以老見疏,秦真少恩哉!
[中文3]
駁雜無實之說
[中文4]
且世人笑之也,不以其俳乎?而俳又非聖人之所棄者。《詩》曰:「善戲謔兮,不為虐兮。」

Odwiedziny u zmarłej

Opowieś­ci o dzi­wach stały się jed­nym z najbardziej pop­u­larnych gatunków lit­er­ac­kich między III a VI w. n. e. na ziemi­ach chińskich.

Z tego okre­su pochodzi dzieło pt. Zapis­ki z poszuki­wań istot nad­przy­rod­zonych (Sou shen ji 搜神記), napisane, a w zasadzie skom­pi­lowane, za cza­sów dynas­tii Jin (晉) przez Gana Bao (干寶).

Ory­gi­nał dzieła nieste­ty zag­inął. Tekst, który dzisi­aj posi­adamy, może więc zaw­ier­ać rozdzi­ały niewys­tępu­jące u Gana Bao, może też brakować w nim częś­ci pier­wot­nie spisanych przez auto­ra-redak­to­ra.1

Zna­j­du­je­my wprawdzie u Gana Bao wiele odniesień do his­torii lub leg­end, ale prze­bieg wielu wydarzeń, z jaki­mi się spo­tykamy w opowieś­ci­ach o dzi­wach (nie tylko tych Gan­baoows­kich), wykracza poza prawa biologii i fizy­ki. Ludzie żyją po trzys­ta lat i więcej, rozpły­wa­ją się w powi­etrzu lub zmieni­a­ją się w zwierzę­ta. Przed­mio­ty martwe oży­wa­ją i odd­ala­ją się.

Jed­nym z ciekawszych utworów jest opowieść pt. Cór­ka króla Wu (Wu wang shaonü 吳王少女):

 Fu Cha (夫差), król państ­wa Wu (吳), miał córkę o imie­niu Zi Yu (紫玉 Pur­purowy Kle­jnot). Zi Yu miała osiem­naś­cie lat. Była urodzi­wa i pojętna.
 Han Zhong (韓重), wyk­sz­tał­cony młodzie­niec, miał lat dziewięt­naś­cie. Podobał się dziew­czynie. Wysłała do niego po kryjo­mu list, zgadza­jąc się zostać jego żoną.
 Zhong pobier­ał nau­ki w państ­wach Qi (齊) i Lu (魯). Tuż przed wyjaz­dem powierzył rodz­i­com przekazanie jego proś­by o rękę dziewczyny.
 Król wpadł w szał. Nie odd­ał cór­ki. Yu zachorowała i umarła. Pochowano ją za mura­mi mias­ta pod zachod­nią bramą.
 Zhong wró­cił po trzech lat­ach. Spy­tał rodz­iców. Rodz­ice powiedzieli:
 – Król wpadł w wiel­ki szał, Yu zachorowała i umarła. Już ją pogrzebano.
 Zhong zapłakał żałośnie. Wziął dary ofi­arne i udał się w żało­bie na jej grób.
 Dusza dziew­czyny wyszła z grobu. Zobaczy­wszy Zhon­ga, zalała się łza­mi, mówiąc:
 – Po tym jak odjechałeś, przysłani przez ciebie rodz­ice przys­zli z prośbą do króla. Myślałam wtedy, że spełni się moje najwięk­sze prag­nie­nie. Nie przy­puszcza­łam, że tak trag­icznie się to skończy. Cóż począć?
 Po czym obró­ciła głowa, spo­jrza­ła w lewo i zaśpiewała:

W górach połud­niowych ptaki,
A w północ­nych górach sieci.
Ale na cóż sieć się przyda,
Kiedy ptak wysoko leci?

Feniks chiński

Para (chy­ba) feniksów

Podążyć chci­ałam za tobą.
Oszcz­erstw doz­nałam bez liku.
Roz­chorowana umarłam.
W zie­mi leżę przy pomniku.
Szczęś­cia w życiu nie zaznałam.
Nic po gniewie mym i krzyku.

Feniks królem ptaków rodu.
Gdy się samiec niespodzianie
Gdzieś zagu­bi, ból samicy
Przez trzy lata nie ustanie.
Cho­ci­aż ptaków wokół wiele,
Żaden nie jest parą dla niej.

Marą jestem. W twoim blasku
Szczęś­cie me się lśni ogromne.
Ciało dzieli, serce łączy.
Nigdy prze­cież nie zapomnę.

 Kiedy skończyła śpiewać, załkała, pocią­ga­jąc nosem. Poprosiła Zhon­ga, aby odprowadz­ił ją do mogiły. Zhong odrzekł:
 – Żywych i umarłych odmi­enne są dro­gi. Boję się, postąpić niewłaś­ci­wie. Muszę więc odmówić.
 Yu odrzekła:
 – To że żywych i umarłych odmi­enne są dro­gi, jest mi dobrze znane. Ale jak się dzisi­aj rozs­taniemy, to dłu­go nam przyjdzie czekać następ­nego razu. Boisz się, że mogę cię skrzy­wdz­ić, bo jestem duchem? Mam szczere intenc­je. Nie wierzysz mi?
 Zhong wzruszył się na te słowa i odprowadz­ił ją do mogiły. Yu przy­go­towała dla niego ucztę. Zostali z sobą przez trzy dni i noce. Dokon­ali małżeńskiego obrządku.
 Tuż przed jego wyjś­ciem podarowała mu perłę o śred­ni­cy jed­nego cala, mówiąc:
 – Rep­utac­ja legła w gruzach, marzenia przepadły. Cóż więcej powiedzieć moż­na? Czas upły­wa, dbaj więc o siebie. Jeśli zajdziesz do mego domu, pokłoń się królowi.
 Zhong wyszedł i udał się do króla z wiz­ytą. Opowiedzi­ał mu o tym, co mu się przy­darzyło. Król wpadł w wiel­ki szał i rzekł:
 – Moja cór­ka nie żyje, a pan mi tu niest­wor­zone his­to­rie opowia­da, ocz­er­ni­a­jąc duszę zmarłej. Tylko grób pan rozkopał, a winę zrzu­ca na duchy.
 Poj­mał Zhon­ga. Zhong zbiegł i udał się na grób Yu, aby jej o tym powiedzieć. Yu rzekła:
 – Nie martw się. Dziś wrócę do króla, by mu to wyjaśnić.
 Król właśnie się ubier­ał, kiedy nagle zobaczył Yu. Zdzi­wił się i prz­er­az­ił, ucieszył i zmartwił, i spytał:
 – Dlaczego żyjesz?
 Yu uklękła i powiedziała:
 – Kiedy pros­zono Waszą Wysokość, aby wydał mnie za mąż za Han Zhon­ga, Wasza Wysokość nie wyraz­ił zgody. Moja rep­utac­ja legła w gruzach, straciłam hon­or, sił mi już nie stało i śmierć mnie zabrała. Zhong wró­cił z dale­ka, dowiedzi­ał się, że już umarłam, więc przyniósł dary ofi­arne i wstąpił do mogiły, by odbyć żałobę. Wzruszyło mnie to ostat­nie pożeg­nanie, więc zobaczyłam się z nim i dlat­ego też podarowałam mu perłę. Nie wykopał jej z grobu. Prag­nę, by go nie szykanowano.
 Ojciec słysząc to, wyciągnął ręce by ją objąć. Yu rozpłynęła się w powi­etrzu.2


1 Lu Xun, Zhong­guo xiaoshuo de lishi de bian­qian (His­to­ria i rozwój powieś­ci chińskiej), Pekin: San­lian, 1958, s. 8.

2 Gan Bao, Sou shen ji (Zapis­ki z poszuki­wań istot nad­przy­rod­zonych. Z objaśnieni­a­mi i komen­tarzem), Zou Jing (red.), Szang­haj: San­lian, 2012, s. 283–284.

Tłumacz klasycznego języka chińskiego

Klasy­cznym język chińs­ki tak się ma do współczes­nych języków chińs­kich jak łaci­na do języ­ka rumuńskiego czy włoskiego; a przekładanie tek­stów z klasy­cznego języ­ka chińskiego na języ­ki europe­jskie ma niewiele wspól­nego z tym, co zwyk­liśmy nazy­wać w naszej kul­turze sztuką przekładu. Powody tego są dwa: po pier­wsze diame­tralne różnice w struk­turze języków ory­gi­nału i przekładu; po drugie odmi­en­ność w sposo­bie przed­staw­ia­nia myśli czy struk­turze dyskursu.

W klasy­cznym języku chińskim nie wys­tępu­ją takie (wydawało by się nieod­zowne) ele­men­ty gra­maty­ki jak: licz­ba gra­maty­cz­na rzec­zown­ików albo czas gra­maty­czny cza­sown­ików. Granice między różny­mi częś­ci­a­mi mowy (kat­e­go­ri­a­mi gra­maty­czny­mi) są tak bla­do zarysowane, iż starożyt­ni Chińczy­cy nawet ich nie dostrzegali.

Weźmy na przykład trak­taty strate­gii mil­i­tarnej. Nie sposób w nich cza­sem rozsądz­ić czy należy dajmy na to atakować „skrzy­dło wro­ga” czy „skrzy­dła wro­ga1” czy też może należało by to przetłuma­czyć: “atak na skrzy­dło wro­ga”. Na niedo­mi­ar złego słowo „wróg” jest częs­to pomi­jane i tłu­macz (czy też inny czytel­nik) sam się musi domyślić, że chodzi o wro­ga. W innym znowu miejs­cu słowo „człowiek” użyte jest w znacze­niu wro­ga, a w jeszcze innym miejs­cu to samo słowo oznacza włas­nego żołnierza. Zdarza się również, iż słowo „człowiek” użyte jest swym pier­wot­nym znaczeniu.

Nie wspom­i­na­jąc już o tym, iż znaczenia pewnych słów czy zwrotów nie jesteśmy już dzisi­aj w stu pro­cen­tach pewni. A jako że jest to język martwy, nie mamy też pod ręką native speak­era, który mógł­by rozwiać nasze wątpliwości.

Co zaś do dyskur­su to jest on lakon­iczny i meton­im­iczny aż do bólu. Tłu­macz musi częs­tokroć sam zde­cy­dować jak “uzu­pełnić tekst”, jeśli tego bowiem nie uczyni zostanie z wyraże­niem typu: „widzieć słońce i księżyc nie jest jas­nym (=mądrym) okiem” (見日月不為明目2 – Sztu­ka wojny wg Sun Wu, rozdzi­ał 4. w moim przekładzie: „Jeśli ktoś dostrze­ga słońce i księżyc, nie znaczy to, że ma sokoli wzrok3”).

Aby lep­iej uzmysłow­ić niew­ta­jem­nic­zonym osobom zaw­iłoś­ci klasy­cznej chińszczyzny, zamieś­ciłem poniżej dwa frag­men­ty wyjęte ze Sztu­ki Wojny wg Sun Bina w trzech przekładach. Różnice między nimi, mówią same za siebie (na te różnice nakła­da się jeszcze kole­jny prob­lem, a mianowicie fakt, iż tekst autorstwa Sun Bina nie zachował się w całoś­ci,4 co uwidacz­nia ory­gi­nał pier­wszego frag­men­tu, gdzie kwadraci­ki oznacza­ją zna­ki dziś już nie do odczytania).

Sun Tzu, Sun Bin

Obaj Sunowie oraz garst­ka ich tłumaczy

Frag­ment pierwszy

Ory­gi­nał 1:

邋軍以索陣,茭肄以囚逆,陳師以危□,射戰以雲陣,御裡以羸渭,取喙以闔燧,即敗以包□,奔救以皮傅,燥戰以錯行。用□以正□,用輕以正散,攻兼用行城。□地□□用方,迎陵而陣用刲5

 
Przekład 1.1

“To hunt down the (ene­my’s) army, use an elon­gat­ed formation;
labor and exhaust them by con­strain­ing and con­tra­ven­ing them.
“To deploy the reg­i­ments, use an endan­ger­ing … formation.
“Engage in arrow war­fare with the Cloud Formation.
“Defend against and sur­round (the ene­my) with an entangled,
flow­ing formation.
“Seize the (ene­my’s) fierce beak with a clos­ing envelopment.
“Attack the already defeat­ed by wrap­ping and seiz­ing them.
“When rac­ing to res­cue an army, employ a close formation.
“In fierce com­bat, use alter­nat­ed rows.
“Employ heavy troops in order to attack light troops.
“Employ light (troops) in order to attack the dispersed.
“When attack­ing moun­tain cliffs, employ the ‘Arrayed Walls.’
“On … ter­rain employ a square (for­ma­tion).
“When you con­front heights and deploy (your forces), employ a pierc­ing for­ma­tion …6

 
Przekład 1.2.

Use the suo* for­ma­tion (tr.: The * indi­cates that the mean­ing is not clear. The same applies to oth­er aster­isks in this chap­ter.) to attack the ene­my and the qiu­ni* for­ma­tion to exhaust him. When there is an exchange of cross­bow arrows, use the yun* for­ma­tion. Counter the ene­my encir­clement with ying­wei for­ma­tion (prob­a­bly a kind of extend­ed for­ma­tion — ed.). Strike at the ene­my van­guard with hes­ui for­ma­tion (prob­a­bly a kind of for­ma­tion that blocks roads and pass­es — ed.). Rush rein­force­ments to friend­ly forces in need with pifu* for­ma­tion. Use cuo­hang for­ma­tion (prob­a­bly a kind of stag­gered for­ma­tion — ed.) to clam­our for bat­tle. … Use a light brigade to anni­hi­late the ene­my rem­nants. Use xingcheng (a kind of equip­ment that enables the troops to fight an ene­my posi­tioned at a high point — ed.) when storm­ing a walled city…. When con­front­ed with ene­my entrenched on high ground, use gui for­ma­tion (gui is a cer­e­mo­ni­al jade object held by the kings of ancient times; it is shaped round at the top and square at the bot­tom — ed.).7

 
Przekład 1.3.

…, rzu­ca­jąc się na wro­ga, użyj for­ma­cji sznu­ra; aby zmęczyć prze­ci­wni­ka, użyj for­ma­cji zdradzieck­iego oblęże­nia; sta­jąc twarzą w twarz z wro­giem, zas­to­suj niebez­pieczną .…; w star­ciu łuczników zas­to­suj for­ma­cję chmury; aby nie dać się otoczyć, wyko­rzys­taj for­ma­cję krętej rze­ki; aby pokon­ać straż przed­nią wro­ga, zablokuj jej drogę prze­marszu; jeśli prze­gry­wasz, otocz .…; rusza­jąc na ratunek, zas­to­suj for­ma­cję wza­jem­nego przekazu; kiedy zapanu­je wrza­wa, zmyl wro­ga nieła­dem w swoich szere­gach; ataku­jąc .… zas­to­suj .…..; ataku­jąc rozpros­zone odd­zi­ały, zas­to­suj lekkozbro­jnych; ataku­jąc wro­ga na wzniesie­niu, zas­to­suj tak­tykę oblęże­nia mias­ta .…. tere­nie .… zas­to­suj for­ma­c­je kwadratu; ataku­jąc wzniesie­nie, uderzaj po linii prostej.8

 
Frag­ment drugi

Ory­gi­nał 2.

孫子曰:“凡地之道,陽為表,陰為裡,直者為綱,術者為紀。紀綱則得,陣乃不惑。直者毛產,術者半死。9

 
Przekład 2.1.

Sun Pin said: “As for the Tao of ter­rain, yang con­sti­tutes the exte­ri­or; yin con­sti­tutes the inte­ri­or. The direct con­sti­tutes the warp; tech­niques con­sti­tute the woof. When the woof and the warp have been real­ized, deploy­ments will not be con­fused. The direct (tra­vers­es land where) veg­e­ta­tion thrives; tech­niques (take advan­tage of where) the (foliage is) half dead.10

 
Przekład 2.2.

Sun Bin said:

“Gen­er­al­ly speak­ing, with respect to the var­i­ous kinds of grounds, I regard the sun­ny side as the exte­ri­or and the shady side as the inte­ri­or; the big roads as the major links and the paths as the minor links. He who knows the dis­tri­b­u­tion of the roads and paths will not be con­fused when he sends his army to the bat­tle­field and sets up his for­ma­tions. Major roads are advan­ta­geous to mil­i­tary action while nar­row wind­ing paths pose many incon­ve­niences.11

 
Przekład 2.3.

– Nieza­leżnie od terenu – rzekł Sun Bin – to co jest oczy­wiste, łat­wo dojrzeć; to co nie­jasne, dojrzeć trud­no. Dzi­ała­nia bezpośred­nie są jak osnowa; ruch wyma­ga­ją­cy spry­tu jest jak wątek tkac­ki. Mając do dys­pozy­cji osnowę taką i wątek, moż­na pode­j­mować decyz­je bez waha­nia. Jeśli pode­jmiesz dzi­ała­nia bezpośred­nie, roślin­ność bujnie się rozrośnie, jeśli uży­jesz spry­tu – na wpół obum­rze12

Myślę, że takie objaśnie­nie poz­woli wielu osobom spo­jrzeć innym (chłod­niejszym) okiem na przekłady starożyt­nego piśmi­en­nict­wa chińskiego.


1 Sprawa jest pros­ta kiedy pada liczeb­nik, ale najczęś­ciej nie pada.

2 Jiang Yubin (red.), Sun Zi yi zhu (Sun Tzu z komen­tarzem i tłu­macze­niem), Harbin: Hei­longjiang People’s Pub­lish­ing House, 2003, s. 21.

3 Sun Tzu i inni, Sztu­ka wojny i 36 forteli, Jarek Zawadz­ki (tłum.), Seat­tle: Cre­ate­Space, 2012, s. 33.

4 Eroz­ja zniszczyła deszczuł­ki bam­bu­sowe, na których był spisany. Aby odczy­tanie tek­stu Sun Bina było jeszcze trud­niejsze, nici, który­mi owe deszczuł­ki były pow­iązane, uległy kom­plet­ne­mu rozkład­owi, tak więc pier­wsi uczeni, którzy zetknęli się z tym tek­stem, mieli przed sobą zniszc­zoną dzi­ałaniem wilgo­ci stertę bam­bu­sowych deseczek, które musieli ułożyć w koher­ent­ną całość.

5 Sun Bin, Sun Bin bing fa zhu yi (Sztu­ka wojny wg Sun Bina z komen­tarzem i tłu­macze­niem), Deng Zezong (tłum.), Pekin: Lib­er­a­tion Army Press, 1986, s. 52–53.

6 Sun Bin, Sun Pin mil­i­tary meth­ods, Ralph D. Sawyer i Mei-chün Sawyer (tłum.), His­to­ry and War­fare, Boul­der: West­view Press, 1995, s. 146–147.

W pogo­ni za (wrogim) wojskiem, zas­to­suj for­ma­cję wydłużoną;
Sto­su­jąc opór i ograniczenia, umęcz ich niech opad­ną z sił.
Aby wyko­rzys­tać odd­zi­ały, użyj for­ma­cji … wprowadza­jącej niebezpieczeństwo.
Przys­tąp do bitwy na strza­ły, sto­su­jąc for­ma­c­je chmury.
Broń się (przed wro­giem) i otocz go for­ma­cją zag­mat­waną i płynącą.
Pojmij zaciekły dziób (wro­ga), zacieś­ni­a­jąc okrążenie.
Atakuj już-poko­nanego otacza­jąc go i pojmując.
Spiesząc na ratunek wojskom, zas­to­suj for­ma­cję bliską.
W zaciekłej walce zas­to­suj przemi­enne szeregi.
Zas­to­suj ciężkozbro­jnych, aby zaatakować lekkozbrojnych.
Zas­to­suj lekko(zbrojnych), aby zaatakować rozproszonych.
Ataku­jąc wysok­ie zbocza gór, zas­to­suj “układ murów.”
Na tere­nie … zas­to­suj (for­ma­cję) kwadratu.
Mając przed sobą wzniesienia i angażu­jesz (swe siły), zas­to­suj for­ma­c­je przeszywania …

7 Sun Zi, Sun Bin, Sun Zi: the art of war ; Sun Bin: the art of war, Wu Rusong i in. (tłum.), Bei­jing: People’s Chi­na Pub­lish­ing House, 1996, s. 106–107.

Zas­to­suj for­ma­cję suo* (od tłu­macza: Znak * wskazu­je na to, że znacze­nie nie jest jasne. Podob­nie w dal­szej częś­ci tego rozdzi­ału), aby zaatakować wro­ga, a for­ma­cję qiu­ni* aby go zmęczyć. Kiedy dojdzie do wymi­any strza­łów z łuku, zas­to­suj for­ma­cję yun.* Ode­przyj okrąże­nie wro­ga dzię­ki for­ma­cji ying­wei (praw­dopodob­nie rodzaj for­ma­cji wydłużonej – red.). Uderz na straż tyl­ną za pomocą for­ma­cji hes­ui (praw­dopodob­nie rodzaj for­ma­cji bloku­jącej dro­gi i przes­my­ki – red. ). Pog­naj z posiłka­mi dla przy­jaznych wojsk w potrze­bie, sto­su­jąc for­ma­cję pifu*. Zas­to­suj for­ma­cję cuo­hang (praw­dopodob­nie rodzaj for­ma­cji przestawnej – red. ), by doma­gać się wal­ki. … Użyj lekkiego odd­zi­ału, aby zniszczyć niedo­bit­ki wro­ga. Zas­to­suj for­ma­cję xingcheng (rodzaj sprzę­tu pozwala­jącego wojsku wal­czyć z wro­giem, który zajął pozy­cję na wzniesie­niu – ed.) sztur­mu­jąc mias­to otoc­zone murem. . … Sta­jąc naprze­ciw wro­ga zna­j­du­jącego się na wzniesie­niu, zas­to­suj for­ma­cję gui (gui jest to wyko­nany z nefry­tu przed­miot rytu­al­ny jaki dzierżyli królowie w dawnych cza­sach; jest on okrągły u góry a kwadra­towy u dołu – red.)

8 Sun Tzu i inni, Sztu­ka wojny i 36 forteli…, s. 101.

9 Sun Bin, Sun Bin…, s. 34.

10 Sun Bin, Sun Pin…, s. 113.

Sun Pin rzekł:

– Co się tyczy Tao terenu, yang stanowi stronę zewnętrzną; yin zaś wewnętrzną. Bezpośred­nie [tere­ny – J.Z.] stanow­ią osnowę; tech­ni­ki zaś stanow­ią wątek tkac­ki. Kiedy zdamy sobie sprawę z osnowy i wątku, nie pogu­bimy się w zas­tosowa­niu. Bezpośred­nie (prze­chodzą przez ziemie gdzie) rośnie buj­na roślin­ność; tech­ni­ki (wyko­rzys­tu­ją te, gdzie roślin­ność jest już) na wpół martwa.

11 Sun Zi i Sun Bin, Sun Zi…, s. 96.

Sun Bin rzekł:

– Ogól­nie rzecz biorąc, jeśli chodzi o różne typy terenu, uważam stronę słoneczną jako zewnętrzną a ocienioną stronę jako wewnętrzną; duże dro­gi mam za główne szla­ki a ścież­ki – za szla­ki pom­niejsze. Kto zna układ dróg i ścieżek, ten się nie pogu­bi, wysyła­jąc swe wojs­ka na bitwę oraz ustaw­ia­jąc for­ma­cję. Główne szla­ki są korzystne dla dzi­ałań mil­i­tarnych, pod­czas gdy wąskie kręte ścież­ki pełne są niedogodności.

12 Sun Tzu i inni, Sztu­ka wojny i 36 forteli…, s. 89.

Gadający z sowami

Łączące w sobie ele­men­ty prozy i poezji tzw. poe­maty fu (w które obfi­towała lit­er­atu­ra za cza­sów panowa­nia dynas­tii Han) bywa­ją zazwyczaj dość monot­onne i zanudza­ją wyliczaniem, co to kto upolował, jakie to gdzie góry się piętrzą i rze­ki szu­mią, czy też co tam miał cesarz na obi­ad — a było tego całkiem sporo.

Ten utwór, który chci­ałem tutaj zaprezen­tować, odb­ie­ga jed­nak od tej otępi­a­jącej normy. Jest on nawet miejs­ca­mi dość zabawny — albo ja to tylko tak ode­brałem i… tak przetłu­maczyłem. Co więcej jego przekaz jest wciąż aktualny.

Jia Yi (賈誼)
Poe­mat o Sowie

Trzy lata minęły, odkąd Yi został Wielkim Instruk­torem na dworze króla w Chang­sha. Do mieszka­nia pana Yi wle­ci­ała wtedy sowa i przy­cup­nęła w rogu. Sowa podob­na jest do puchacza i przynosi nieszczęś­cie. Yi mieszkał w Chang­sha, gdyż został zde­grad­owany. Chang­sha to mias­to położone na tere­nie niskim i wilgo­t­nym, tak więc Yi niepokoił się o swo­je zdrowie. Wydawało mu się, że dni jego są już polic­zone – napisał więc ten poe­mat, aby uśmierzyć nieco swe obawy. W poema­cie tym napisano:

Sowa puchacz

puchacz wir­gini­js­ki (Bubo vir­gini­anus)

Był ognis­tego wtedy rok zająca,
A dzień był pier­wszy czwartego miesiąca,
Którym się lato od wieków zaczyna.
Słońce się kryło już na horyzoncie,
Gdy sowa nagle przez okno wleciała
I najzwycza­jniej siadła sobie w kącie.

Dzi­wne się w domu zjaw­iło stworzenie.
Jakież powody mogła mieć ta sowa?
Księgę wróżeb­ną tak więc otworzyłem,
Aby wyroczni wyczy­tać z niej słowa.

W księdze napisane było:

„Jeśli ptak dzi­ki do kom­naty wleci,
Gospo­darz rychło wyprawi się w drogę.”
Z pytaniem wtedy do sowy się zwracam:
„W podróż mam ruszać? Gdzież ja jechać mogę?
Powiedz, czy los mi szczęśli­wy pisany.
Opisz mi, jaka niedola mnie czeka.
Czy bliska mojej podróży jest chwila,
Czy też wyprawy godz­i­na daleka?”

Sowa westch­nęła, skrzy­dła rozpostarła,
Do góry swo­ją zadzier­a­jąc głowę;
Jako że mówić dziobem nie umiała,
Ruchem i wzrok­iem wygłosiła mowę:

„Wszys­tko się wszędzie nieustan­nie zmienia,
Raz rwie przed siebie jak potoku fale,
Raz znów się kur­czy, po czym wycofuje;
Cykl ten na przemi­an pow­tarza­jąc stale.

Cią­gle z materii for­mu­ją się byty,
W przeis­tocze­niu lin­iejąc od nowa.
Niepow­tarzal­nie sub­tel­na ich głębia
I żadne tego nie opiszą słowa!

Od katas­tro­fy się szczęś­cie zaczyna,
W szczęś­ciu się kry­je katas­tro­fy ziarno.
Roz­pacz i radość razem w progu stają,
Pomyśl­ność dolę w sobie chowa marną.

Wu wielkim państ­wem było i potężnym,
A bitwę stoczył król Fuchai przegraną.
Państ­wo Yue klęskę poniosło pod Guiji,
A zyskał Gou­jian hege­mona miano.1

Choć Li Si wład­cę przekon­ał do siebie,
To w rękach kata zakończył swe życie.2
Z więź­nia min­istrem stał się niegdyś Fuyue
I Wu Din­gowi służył znakomi­cie.3

Wszak katas­tro­fa ze szczęś­ciem splątana,
Niczym skrę­cone razem włók­na liny.
Nieodgad­nione są życia koleje,
A kre­su jego nie zna nikt godziny.

Rozpędzisz wodę, a woda się wzburzy.
Rozpędzisz strza­łę, a strza­ła poleci.
Wszys­tkie stworzenia wiru­ją bez przerwy:
Drga­ją, pul­su­ją od setek stuleci.

Wznoszą się chmury, opada­ją deszcze;
Plączą się byty wios­na to czy zima.
Wszys­tko się krę­ci jak koło garncarskie,
Co się bezkresne nigdy nie zatrzyma.

Wyroków nie­ba nie znamy zawczasu,
Ni dróg Natu­ry nikt w przódy nie zgadnie.
Wcześniej czy później – to los decyduje.
Nikt nie wie, kiedy na kogo przypadnie.

Prze­cież,

Niebo i ziemia są wielką dymarką,
Której dymarzem zmi­en­na jest przyroda.
Yin-yang to węgle w piecu rozżarzone,
Stworzeń miri­ady to miedź rudobroda.

Wzrost i upadek, łącze­nie i rozpad
Żad­nej nie zna­ją sta­bil­nej reguły.
Tysiące przemi­an, set­ki przeistoczeń
Bez koń­ca będą swo­je splo­ty snuły.

Gdy ktoś się stanie bezwied­nie człowiekiem,
To cóż takiego ów hołu­bić raczy?
Jeżeli w inną się zmieni istotę,
To czy miał powód będzie do rozpaczy?

Kto samol­ub­ny i wiedzą nie grzeszy:
Inny­mi gardzi, a siebie docenia.
Kto zaś jest biegły i kto widzi­ał wiele:
Ten dba o losy wszelkiego stworzenia.

Chci­wiec da wszys­tko za dóbr posiadanie,
Śmi­ałek da wszys­tko za sławy zdobycie.
Pysza­łek umrze, prag­nąc władzę posiąść;
A prosty człowiek kocha swo­je życie.

Kto czegoś łaknie lub przed czymś się wzbrania,
Ten w tę i we w tę zbie­ga żywot cały.
A wiel­ki człowiek tym się nie przejmuje,
Gdyż myśli jego z ryt­mem zmi­an się zlały.

Głu­piec w obrzę­dach grzęźnie i zwyczajach,
Które to niczym kaj­dany go skuły.
Człowiek dojrza­ły z niczym się nie wiąże,
Natu­ry4 tylko wyz­na­je reguły.

Ludzie prze­cięt­ni męt­lik mają w głowie,
Gniew i sym­pa­tia w ser­cach się rozplenia.
Człowiek prawdzi­wy zna co spokój duszy,
W Naturze tylko szu­ka ukojenia.

Porzuć swój umysł, opuść swo­ją postać,
Przeniknij eter i zapom­nij siebie.
Nieog­a­r­niony i nieistniejący
Poszy­buj razem z Naturą po niebie.

Dosiądź stru­mienia, a ten cię poniesie.
Uderz w przeszkodę, a ta cię zatrzyma.
Porzuć swe ciało, losowi się oddaj
I nadaj sobie imię anonima.
Niech życie two­je będzie dryfowaniem,
Śmierć odpoczynkiem niech będzie pielgrzyma.

Spoko­jny niczym cisza na głębinach,
Dry­fuj jak łód­ka bez cumy przy burcie.
Życiem swym się nie prze­j­muj, pustkę pias­tuj w sobie
I płyń w stru­mienia nurcie.

Człowiek cnotli­wy nigdy nie upada;
Swój los poz­nawszy, nie martwi się wcale.
Spraw nieis­tot­nych nigdy nie rozważa,
Bo nie obchodzą go takie detale.”5


1 Król Fuchai był wład­cą państ­wa Wu. Państ­wo Wu rywal­i­zowało z państ­wem Yue, którego monar­chą był Gou­jian. Mimo że Wu było potężnym państ­wem, poniosło klęskę w star­ciu z Yue. W jak­iś czas po tej prze­granej przez państ­wo Wu bitwie, Fuchai – król tego państ­wa – stoczył zwycięs­ki bój z Gou­jianem – wład­cą państ­wa Yue. Bit­wa ta miała miejsce u stóp góry Gui­ji. Gou­jianowi udało się jed­nak przechytrzyć Fucha­ia, wydostać się z niewoli, zre­or­ga­ni­zować wojsko i uderzyć na Wu ponown­ie. Pokon­awszy Fucha­ia, Gou­jian stał się hegemonem.

2 Li Si został stra­cony po śmier­ci swego pro­tek­to­ra, jakim był Pier­wszy Cesarz.

3 Król Wu Ding – pier­wszy wład­ca dynas­tii Shang – ujrzał we śnie postać mędr­ca, który wyglą­dał tak jak więzień o imie­niu Fuyue. Kiedy więc król poz­nał Fuyuego, uczynił go ministrem.

4 W ory­gi­nale dao (道), co moż­na też tłu­maczyć: Tao.

5 Xiao Tong (red.), Zhaom­ing wen xuan yi zhu (Zhaomin­ga wybór tek­stów z objaśnieni­a­mi i komen­tarzem), t. 1, Changchun: Jilin Wen­shi, 2007, s. 659–660.

Najstarszy bodaj wiersz

Kija ułamię, pch­nę strza­łę po strzale.
Kurz się uniesie; dopad­nę, powalę.

斷竹,續竹,飛土,逐害1

Oto, podob­no, najs­tarszy chińs­ki wier­sz, jaki przetr­wał do naszych cza­sów. Znaleźć go moż­na w Kro­n­ice wiosen i jesieni państw Wu i Yue 《吴越春秋》, której nie należy, notabene, mylić z tą sławniejszą Kro­niką wiosen i jesieni, która doczekała się Komen­tarzy pana Zuo 《左轉》. Ale coś mi się zda­je, że znacznie bardziej leci­we są wier­szy­ki zna­j­du­jące się w Księdze Przemi­an 《易經》; na przykład przy hek­sagramie Kun (坤) mamy taki wierszyk:

Głazem wstrzy­many, w zarośla wrzucony,
Wchodzi do domu, a nie widzi żony.

困于石,據于蒺藜,入于其宮,不見其妻2

Ale kto je tam wie?


1Liu Xiaodong [劉曉東], Er shi wu bie shi [二十五別史] (Poza dwadzieś­cia pięć his­torii), Jinan [濟南]: Qi-Lu Shushe [齊魯書社], 2000, s. 88.
2Nan Huai­jin [南懷瑾], Xu Qint­ing [徐芹庭], (red.), Zhou yi jin zhu jin yi [周易今註今譯] (Księ­ga przemi­an ze współczes­nym komen­tarzem i tłu­macze­niem), Tajpej[台北]: Tai­wan Shu­fang [台灣書房], 1984, s. 423.

Celebryta z II w. p.n.e.

Sima Xian­gru (司馬相如) pochodz­ił z zamożnej rodziny, dlat­ego udało mu się zostać przy­bocznym cesarza; pełnił jed­nak tylko niską funkcję urzęd­niczą na cesarskim dworze. Po jakimś cza­sie porzu­cił jed­nak służbę w stol­i­cy i udał się do królest­wa Liang (lenna cesarskiego), gdzie w owym cza­sie prze­by­wało też wielu innych lit­er­atów. Po kilku lat­ach umarł zasi­ada­ją­cy na tron­ie królest­wa Liang król Xiao, na którego to zaprosze­nie Sima Xian­gru przy­był do zie­mi Liang i z którego to ręki otrzy­mał tam posadę. Straci­wszy zwierzch­ni­ka, a co za tym szło, źródło utrzy­ma­nia, Sima Xian­gru wró­cił do swego rodzin­nego mias­ta – Cheng­du. Okaza­ło się wtedy, że nie ma z czego się utrzy­mać. Szczęśli­wym zbiegiem okolicznoś­ci jego przy­ja­ciel Wang Ji został starostą powiatu Lin­qiong i zaprosił Sima Xian­gru, aby ten zamieszkał u niego na koszt powiatu. Sima Xian­gru zamieszkał więc w rzą­dowym hotelu. Staros­ta Wang Ji każdego dnia składał wiz­ytę swe­mu goś­ciowi w hotelu. Sima Xian­gru z początku przyj­mował starostę, ale po pewnym cza­sie zaczął odmaw­iać spotkań pod pretek­stem choro­by. Za co Wang Ji darzył swego przy­ja­ciela jeszcze więk­szym szacunkiem.

Po okol­i­cy rozeszła się wieść, że ktoś miesz­ka w rzą­dowym hotelu i odmaw­ia widzenia się nawet ze starostą powiatu. A w powiecie tym mieszkali jed­ni z najbo­gat­szych osób w państ­wie. Szy­bko dos­zli do wniosku, że kimkol­wiek jest ów osob­nik, musi to być postać niezmiernie wpły­wowa, sko­ro pozwala sobie na to, aby tak trak­tować starostę – cesarskiego urzęd­ni­ka. Postanow­ili więc zaprosić go na ucztę. Zapros­zony bard­zo niechęt­nie jed­nak w końcu zgodz­ił się przy­być na biesi­adę. Tam udało mu się ukrad­kiem poz­nać Zhuo Wen­jun (卓文君) – młodą i niedawno owdowiałą córkę gospo­darza. Przekupił jej służącą, aby przekaza­ła swej pani list od niego. W odpowiedzi na list, Zhuo Wen­jun udała się do hotelu, w którym mieszkał Sima Xian­gru, gdzie… została przez niego por­wana i wywieziona do Chengdu.

Ojciec por­wanej postanow­ił, że od tej pory nie będzie już łożył na utrzy­manie swej cór­ki. Nie mógł bowiem w żaden inny sposób rozpraw­ić się z porywaczem przez wzgląd na wysoką pozy­cję społeczną i wpły­wy, jaki­mi w jego mnie­ma­niu cieszył się Sima Xiangru.

Przy­by­wszy do Cheng­du, Sima Xian­gru i Zhuo Wen­jun żyli w biedzie. Przyzwycza­jona do życia w dostatku kobi­eta nie mogła tego znieść. Postanow­ili więc wró­cić do powiatu Lin­qiong, gdzie sprzedawszy zaprzęg kon­ny, którym przy­byli, zain­west­owali pieniądze w mały biznes, otwier­a­jąc coś, co dziś nazwal­ibyśmy pubem.

Dla pana Zhuo – ojca Wen­jun – była to sytu­ac­ja bard­zo kłopotli­wa: on wiel­ki bogacz, a jego cór­ka pracu­je za barem – trud­no sobie wyobraz­ić więk­szą utratę twarzy. Darował więc córce dużą sumę pieniędzy oraz przy­dzielił jej znaczną liczeb­nie służbę.

Otrzy­mawszy taki prezent, młodzi kochankowie porzu­cili swój pub i udali się z powrotem do Cheng­du, gdzie kupili ziemię i dom.

Chińskie wierszy Miłosza problemy

Wier­sze sławnych poet­ów pol­s­kich moż­na bez prob­le­mu dostać w przekładzie na język chińs­ki czy ang­iel­s­ki. Jakość tych tłu­maczeń pozostaw­ia jed­nak wiele do życzenia. Nie chodzi o jakość artysty­czną, bo ta jest niczego sobie, ale o jakość czys­to ling­wisty­czną. O zrozu­mie­nie tek­stu na poziomie leksykalno-gra­maty­cznym. Nie dzi­wiłbym się przeinaczeniom (przed­staw­ionym poniżej), gdy­by w wier­szach tych wys­tępowały rymy lub inne wygibasy, ale utwory te to wier­sze wolne. Więc co mieli tłu­macze na myśli?

Oto frag­ment przekładów Cam­po di Fiori na język chińs­ki i ang­iel­s­ki. Na język chińs­ki tłu­maczył z ang­iel­skiego Zhang Shuguang [张曙光]. Ang­iel­s­ki przekład wykon­ali Louis Irib­arne i David Brooks . Aż dwóch do jed­nego wier­sza! Ilu by trze­ba tłu­maczy do przetłu­maczenia Wojny Chocimskiej?

Wróćmy do Miłosza (po oper­a­torze ’=>’ poda­ję pol­ską retranslację cytowanego frag­men­tu przekładu):

Miłosz: Kat płomień sto­su zażegnął

Irib­arne i Brooks: Hench­men kin­dled the pyre 1 => Pachołkowie rozniecili stos

Zhang: 爪牙点燃了[…] 柴堆 2 => popleczni­cy zapalili […] stos

Tutaj chińs­ki tłu­macz zro­bił, co do niego należało, ale jego ang­ielscy prze­wod­ni­cy pogu­bili drogę. Kat a pachołek to nie ta sama oso­ba. No i jakieś cud­owne rozm­noże­nie nastąpiło tych, co wykony­wali egzekucję. Cytu­jąc chińs­ki przekład, wyciąłem frag­ment, który w wer­s­jach „zachod­nich” zna­j­du­je się po tym wyrażeniu.

Przykład dru­gi z tego samego wiersza:

Miłosz: A led­wo płomień przygasnął

Irib­arne i Brooks: Before the flames had died 3 => zan­im płomie­nie zamarły

Zhang: 在火焰熄灭之前 4 => zan­im płomień zgasł

Dzi­wnym trafem chińs­ki tłu­macz zrezyg­nował z metafory umiera­nia w odniesie­niu do ognia, dzię­ki czemu przy­wró­cił ory­gi­nalne uję­cie tego frag­men­tu, tak jak życzył sobie tego poeta. Ang­ielscy tłu­macze znów jed­nak wyprowadzili Zhanga na manow­ce. „Zan­im przy­gasł” a ”led­wo przy­gasł,” – kłopo­ty z osią cza­su czy może niechęć do słown­i­ka? Pewnie „led­wo” pomylili ze słowem „lekko,” a od „lekko” już tylko rzut beretem do „trochę,” no i płomień „trochę przy­gasł,” czyli jeszcze nie do koń­ca zgasł. Pro­ce­du­ra log­icz­na prze­biegła pomyśl­nie, ale dane wyjś­ciowe były z sufi­ty wzięte. Dobrze że to nie raport z akcji gaszenia pożaru… tylko wiersz.

Trze­ci przykład pochodzi z mojego ulu­bionego wier­sza w twór­c­zoś­ci Miłosza (za którego poezją notabene nie przepadam). W Zak­lę­ciu (przekład na ang­iel­s­ki: Czesław Miłosz i Robert Pin­sk) już się pan Zhang pośl­iznął, ale ślisko było, choć tym razem nie z winy przekładu na język ang­iel­s­ki, gdyż do wer­sji ang­iel­skiej nie moż­na się przy­czepić – no cóż, pańskie oko konia tuczy.

Miłosz: ani odd­anie książek na przemiał,
Ani wyrok ban­icji nie mogą nic prze­ciw niemu

Miłosz i Pin­sk: no pulp­ing of books, => żadne przemie­le­nie książek
No sen­tence of ban­ish­ment can pre­vail against it 5 => żaden wyrok ban­icji nie dadzą rady prze­ciw niemu

Zhang: 没有化成纸浆的书 => nie ma przemielonych książek
和流放的判决能压倒他 6 => i wyroku ban­icji, które mogą go stłumić

Zas­tosowane w ang­iel­skim przekładzie „pulp­ing”, które jest rzec­zown­ikiem odsłownym i znaczy „mie­le­nie,” chińs­ki tłu­macz opacznie zrozu­mi­ał jako rzec­zown­ik zwykły „miaz­ga”. Tak więc cała fraza „no pulp­ing of books” została przez niego zrozu­mi­ana jako „żad­na miaz­ga książek.” W wer­sji Miłosza mowa jest o tym, że zniszcze­nie książek nie stłu­mi ludzkiego rozu­mu (o rozu­mie bowiem jest ów wier­sz). W wer­sji Zhanga czy­tamy zaś, że nie ma takich przemielonych książek, które mogły ten rozum ludz­ki stłu­mić. Hm, może te nieprzemielone dadzą radę.

Czesław Miłosz

Czesław Miłosz


1 Czesław Miłosz, Select­ed poems = Poez­je wybrane, tłum. David Brooks i inni, Kraków: Wydawnict­wo Lit­er­ack­ie, 1997, s. 29.
2 Miłosz Czesław, Qie Miwoshi shix­ue [切•米沃什诗选] (Wybór wier­szy Czesława Miłosza), tłum. Zhang Shuguang [张曙光], Shi­ji­azhuang [石家庄]: Hebei Jiaoyu Chuban­she [河北教育出版社], 2002, s. 22.
3 Miłosz, Select­ed poems…, s. 29.
4 Miłosz, Qie Miwoshi…, s. 22.
5 Miłosz, Select­ed poems…, s. 195.
6 Miłosz, Qie Miwoshi…, s. 142. 

Chiński bard

Oto i kró­ci­ut­ki utwór syczuańskiego bar­da o pseudon­imie Chuanzi (川子), czyli Mis­trz z Syczuanu (czy też z Sichuanu jak kto woli 🙂 ). His­to­ria pow­sta­nia tej piosen­ki jest, jak to moż­na przeczy­tać na początku filmiku, taka oto:

W owych lat­ach, kiedy Chuanzi włóczył się po świecie, nieopo­dal kna­jp­ki, w której gry­wał, zna­j­dowały się wysok­iej klasy aparta­men­tow­ce zwane Szczęśli­wą Wioską. Pewnego dnia pracu­ją­cy dla Szczęśli­wej Wios­ki hand­lowiec przyszedł do Chuanzi’ego, aby poprosić go o napisanie jakieś piosen­ki o tych drogich mieszka­ni­ach. Chuanzi zgodz­ił się bez zawa­ha­nia. Po kilku dni­ach piosen­ka była już gotowa. Sprzedaw­czynie mieszkań, kierown­ik ds. roz­wo­ju, menedżerowie wyższego szczebla oraz roz­maici sze­fowie zapełnili sto­li­ki w kna­jpce, aby wysłuchać piosen­ki. Jed­nakże, kiedy z ust Chuanzi’ego rozbrzmi­ały słowa: „Gdzie jest szczęś­cie? 40 tysię­cy z hakiem za metr. Nie stać mnie.”, wszyscy oni jeden po drugim ulot­nili się, prosząc jeszcze Chuanzi’ego, aby ten nie śpiewał więcej tej piosen­ki. Chuanzi roześmi­ał się wtedy i rzekł: „Oczy­wiś­cie że już jej więcej nie zaśpiewam, nie zaśpiewam jej więcej takim sukin­syn­om jak wy, co nie zważa­jąc na to czy bied­ni mają co gar­nka włożyć, sprzeda­ją mieszka­nia po tak wyso­kich cenach!”